TEOLOGUMEN, KTÓRY OD WIEKÓW JEST HEREZJĄ

W Polsce ponownie gościmy znanego biskupa Kallistosa Ware, który jest wyznawcą apokatastazy i jej propagatorem w swych książkach, wykładach i publikacjach. Nie tylko sama apokatastaza jest wyznacznikiem duchowości w/w biskupa, a również jest on propagatorem   modernizmów i poglądów sprzecznych z prawosławiem:

„Zwolennik „poszerzenia” praw kobiety w Cerkwi Prawosławnej, współpracował ze znaną „prawosławną” feministką E. Behr-Sigel. Jeszcze w 1982r. ogłosił swoje poparcie dla idei „żeńskiego kapłaństwa”. W 1998r. wspólnie z E. Behr-Sigel wydał książkę „Kapłaństwo kobiet w Cerkwi Prawosławnej”.
W 2008r. na konferencji Kościoła anglikańskiego w Lambeth metr. K. nazwał decyzje Anglikanów o kapłaństwie kobiet i o „błogosławieniu” sodomitów „proroczymi dla całego chrześcijaństwa”.

Metr. K. broni

„teorii ewolucji” przed kreacjonizmem, odchodząc od nauki o „dwóch prawdach”: religijnej i naukowej. „

Cytaty:

O „żeńskim kapłaństwie”: Zaprawdę, jest to dla nas pytanie otwarte. Nie sugerujemy, aby tak postępować w najbliższej przyszłości, ale powinniśmy się nad tym głębiej zastanowić..

O homoseksualizmie: We współczesnym świecie jest oczywiste, a prawosławni także należą do świata współczesnego, że cały problem ludzkiej seksualności będzie coraz częściej rozstrzygana.

Kilka słów z broszurki o życiorysie:

Kallistos Ware (Timothy Ware) urodził się w anglikańskiej rodzinie 11 września 1934 roku. Mając 17 lat zainteresował się Prawosławiem, lecz wpadł w sidła pseudo prawosławnych teologów ekumenistów (tj. ks. Bazyli Kriwoszein, Mikołaj Ziernov), którzy zasiali w nim ziarna herezji. W wieku około 20 lat zostaje sekretarzem ekumenisty  patriarchy stambulskiego Atenagorasa. W latach 1966-2001 wykłada na Uniwersytecie w Oksfordzie. Wydał kilka książek, z których najbardziej znana – „Królestwo Wnętrza” zwiera heretycką naukę. Na dzień dzisiejszy jest przewodniczącym ekumenicznej komisji mającej na celu zjednoczyć Prawosławie z heretyckimi anglikanami. Gdy w 2008 r. był dyskutowany tak zwany „Kreteński” dokument odnośnie uznania prymatu papieża, ogłoszony jedynie dzięki przeciekowi informacji do prasy w 2010 roku. Wtedy przedstawiciele obozu prawosławnych odstępców, szczególnie metropolita Kallistos (Ware) i watykańczycy ostro potępili ogłoszenie szczegółów unii z Watykanem. Na dzień dzisiejszy metropolita Dioklecji jest głosicielem następujących herezji: apokatastazy (osądzonej przez 5, 6 i 7 Sobór Powszechny) i ekumenizmu (osądzonej w 1983 roku przez Rosyjską Zagraniczną Cerkiew Prawosławną).

«Jeśli ktoś twierdzi albo utrzymuje, że kara demonów i bezbożnych ludzi jest tymczasowa i że kiedyś się skończy, to znaczy demony i bezbożni ludzie powrócą do swego pierwotnego stanu, niech będzie wyklęty (anatema!)»

(9-ta klątwa V Soboru Powszechnego)

«Jeśli ktoś wyznaje mityczną preegzystencję dusz oraz łączącą się z nią potworną apokatastazę, niech będzie wyklęty (anatema!)»

(1kanon Soboru Konstantynopolitańskiego II)

Po tej krótkiej prezentacji  warto podkreślić jakiej herezji zwolennikiem  jest biskup Kallistos i jakie są konsekwencje wyznawania jej przez prawosławnych?

Herezja i bluźnierstwo apokatastazy często jest przykryte płaszczykiem -teologumeny. Temat nie jest nowy ale stary- apokatastaza jako teologumena.

Jest w internecie dostępna pewna wypowiedź o.Jerzego Tofiluka potwierdzająca powyższe, a mówi o tym że: „Również współcześnie koncepcja apokatastazy jako theologumen, a nie doktryna, znajduje wielu zwolenników. O. Sergiusz Bułgakow jest najlepszym przykładem. ”
http://www.old.cerkiew.pl/faq/faq.php?id=775

Okazuje się jednak ,że: ” можно популяризовать, прикрываясь теорией теологумена, которым можно замаскировать любую ересь. Однако, все они по строгому смыcлу этого канона подвергают себя анафеме. «Если же кто-либо из всех не содержит и не приемлет вышереченных догматов благочестия, и не тако мыслит и проповедует, но покушается идти противу оных: тот да будет анафема, по определению, прежде постановленному предупомянутыми святыми и блаженными отцами, и от сословия Христианскаго, яко чуждый, да будет изключен и извержен.”

«Если кто признает мифологическое предсуществование душ и вытекающее из него странное восстановление (ἀποκατάστασιν): да будет анафема», – так звучит первый из пятнадцати ана-фематизмов V Вселенского Собора, проходившего по воле Святого Духа при императоре Юстиниане в Константинополе.

Теологу́мен (греч. θεολογούμενα) — богословское мнение, не являющееся общеобязательным для всех христиан. «Теологумен не просто частное мнение или размышление отдельного автора: он обозначает учение, более или менее принятое у Отцов Церкви. Но у него нет обязывающего характера соборного определения» Каллист, еп. Диоклийский[1]. Теологумен как понятие был введен русским церковным историком В. В. Болотовым. Например, Filioque сначала появилось как теологумен в рамках неразделённой Церкви, а затем превратилось в догмат католицизма[2]. Если же теологумен был осуждён на церковном соборе(A BYŁ NA V SOBORZE), то он превращается в ересь.

(CZYLI TEOLOGUMEN O.JERZEGO TOFILUKA I WSZYSTKICH WYZNAWCÓW APOKATASTAZY TO HEREZJA, PONIEWAŻ ZOSTAŁO TO OSĄDZONE V SOBOREM. W ZWIĄZKU Z TYM AUTOMATYCZNIE APOKATASTAZA PRZESTAŁA BYĆ DAWNO TEOLOGUMENĄ, A JEST OD 1500 LAT HEREZJĄ, WIĘC JAK O.JERZY TOFILUK I RESZTA MOŻE UZNAWAĆ HEREZJĘ NADAL ZA TEOLOGUMENĘ??? SKORO V SOBÓR OSĄDZIŁ to wieki temu??? Chyba ktoś jest nie na czasie?)

Тоже надеюсь, что „…Господь явит среди нас искусных братьев, которые разрешат трагедию разномыслия в Церкви, устранят соблазны противоречий…„, и наступит благодатная Вселенская Скука, когда не только поиски Отцов и Дедов Церкви, но и имена их будут благополучно за ненадобностью в размышлениях забыты. Стерильный от соблазнов, искушений и грехов мир, преисполненный чистого, как слеза игумена с сияющим гуменцом, догматического единомыслия – вот наше славное будущее.

Но, несмотря на козни дьявольские, православное учение остается и всегда будет нетривиальным, то есть не изобретенным разумом человеческим, не имеющим ничего от предыдущего языческого религиозного опыта, обладающим свойством высоты, богодухновенности. Это очень хороший урок для нас. И так может произойти со всяким, кто не учит тому, чему учили все, всегда и повсеместно. Теологумен – тяжкое преступление в глазах Господних. И горе тому человеку, через которого соблазн приходит. (Мф. 18:7) До конца мира Господь же явит среди нас искусных братьев, которые разрешать трагедию разномыслия в Церкви, устранят соблазны противоречий и явят миру, кто Христовы ученики.
http://www.cirota.ru/forum/view.php?subj=94802

 

Анафемы Оригену и его учению на 5 Вс.Сб.

Понедельник, 02 Сентября 2013 г. 12:09 + в цитатник
Кто говорит или думает, что души человеческия предсуществовали, что они были прежде умами и святыми силами, наслаждались полнотою божественнаго созерцания, а затем обратились к худшему и чрез это охладили в любви к Богу, отчего и называются душами и в наказание посланы в тела, тот да будет анафема.
Кто говорит или думает, что душа Господа прежде существовала и соединилась с Богом Словом прежде воплощения и рождения Его от Девы, — да будет анафема.
Кто говорит или думает, что сначала во чреве святой Девы образовалось тело Господа нашего Исуса Христа и затем с ним соединились Бог Слово и душа существовавшая уже прежде, — да будет анафема.
Кто говорит или думает, что Слово Божие уподоблялось всем небесным чинам, было для херувимов херувимом, для серафимов серафимом, и уподоблялось всем вообще высшим силам, — да будетъ анафема.
Кто говорит или думает, что тела человеческие в воскресении восстанут шарообразными, а не исповедует, что мы восстанем в правильном виде, — да будет анафема.
Кто говорит, что небо, солнце, луна, звезды, воды, которые выше небес, суть существа одушевленные и некоторые разумновещественные силы, — да будет анафема.
Кто говорит или думает, что Господь Христос распнется в будущем веке за демонов, как и за людей, — да будет анафема.
Кто говорит или думает, что могущество Бога ограничено, или что Он создал столько, сколько мог обнять, — да будет анафема.
Кто говорит или думает, что наказание демонов и нечестивых людей временно и что после некоторого времени оно будет иметь конец, или что будет после восстановление демонов и нечестивых людей, — да будет анафема.
Анафема и Оригену, прозванному адамантовым, изложившему это, вместе с его нечестивым, непотребным и преступным учением, и всякому, кто держится этих мыслей, или защищает их, или каким-нибудь образом когда-либо осмелится повторять их.

W tym miejscu warto wyjaśnić dlaczego piekło i kara istnieją naprawdę wbrew temu co głosi apokatastaza i jej zwolennicy osłaniający się tym, że jest to wg nich nadal teologumena. Niektórzy teologowie zaprzeczali i obecnie zaprzeczają wieczności piekła. Jednym z nich był Orygenes,  którego nauka dotycząca tej kwestii została potępiona przez sobory powszechne. Mimo to jednak i teraz jak widać są jego naśladowcy.  Obecnie powracają współcześni „teologowie” z odgrzaną herezją odnowy, oczyszczenia, uleczenia Wszechświata w tym ludzi, a nawet szatana i demonów i zbawienia wszystkich poprzez kwestionowanie wieczności piekła.

Warto zaznajomić się z jednym z rozdziałów jak również z całą książką dostępną do kupienia jak również do ściągnięcia w pdf. Bardzo wartościowa pozycja, która pomoże osłonić nas przed herezją apokatastazy, szatanem i jego sługami.

Autor: Nikolas P. Vasiliadis
Tytuł: Misterium Śmierci
Tytuł oryginału: To mistirion tou thanatu
Wydawnictwo: ORTHDRUK; Bratczyk; Prawosławna Diecezja Lubelsko-Chełmska

Dlaczego piekło jest wieczne?
Odnośnie czasu trwania kary wypowiadano sprzeczne
opinie. Jedni mówili, że karanie grzeszników nie może być
wieczne. Zapewniali, że koncepcja ta została celowo stworzona
przez „dobrych” dla „złych” i że to czysto ludzka koncepcja,
„ideologia motłochu”, że nie znajduje ona potwierdzenia ani
w etyce religijnej, ani w teologii. Inni twierdzili, że „wieczne
piekło oznacza klęskę Boga,że to zwycięstwo sił ciemności”
(S. Bułgakow)4.
Ustaliliśmy jednak, kto „kieruje” odrzucającymi istnienie
piekła i jego wieczności. Przecież „zarówno duch, jak i litera

Pisma Świętego dokładnie i przejrzyście przeciwstawiają się
wszelkiej tego typu negacji”. W Nowym Testamencie Pan opisuje
ogień piekielny jako „niegasnący”. Sam Pan powtórzył
ostatni wers Księgi proroka Izajasza, że w gehennie „robak ich
nie umiera i ogień nie gaśnie” (Mk 9, 43–48; Iz 66, 24). Jeszcze
jaśniej Pan mówi o tym, odsłaniając nam wypadki, które
będą miały miejsce podczas przyszłego Sądu, po którym
grzesznicy pójdą na mękę wieczną, a sprawiedliwi wejdą do
życia wiecznego (Mt 25, 46).
Te ewangeliczne słowa nie budzą żadnych wątpliwości
co wieczności piekła. Słowo „wieczny” powtarza się w wyżej
przytoczonym wersie dwukrotnie. Jeśli więc słuszne jest twierdzenie,
że w stosunku do sprawiedliwych słowo to oznacza
długotrwałe, niekończące się błogosławieństwo, to jak można
interpretować je inaczej w odniesieniu do grzeszników?
Święty Grzegorz Palamas pisze na podstawie słów Jana
Chrzciciela, który powiedział, że Pan oczyści swoje zboże.
Ziarno zgromadzi w spichlerzu, a plewy spali w niegasnącym
ogniu (Mt 3, 12):
– I całkowicie oczyści On Swoje klepisko, tzn. cały
świat. Pszenicę (tzn. tych, którzy robili postępy w cnocie) zbierze
do spichlerza Swojego (tzn. do Niebieskiego Przybytku),
„plewy” zaś (bezpłodnych w cnocie) – spali w ogniu niegasnącym.
Jeśli więc „ogień ten” jest niegasnący, to „posiada niewyczerpalne
źródło palenia się, a jest to właśnie unaocznienie sił
piekielnych”1. Także św. Paweł zapewnia, że wiecznej zgubie
podlegają nieposłuszni słowu Chrystusa (2 Tes 1, 8–9). A św.
Jan Ewangelista, apostoł miłości pisze:
Diabła zaś, który ich zwodzi,
wrzucono do jeziora ognia i siarki,
tam gdzie i Bestia, i Fałszywy Prorok.
A będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na
wieki wieków.
W to samo miejsce będą zepchnięci także ci, „którzy nie
zostali zapisani w księdze życia”. To odrzucenie określane jest
jako śmierć druga, tzn. śmierć ostateczna (por. Ap 20, 10–15).

Święci ojcowie, którzy zrozumieli i objaśnili bogo natchnione
słowa Pisma Świętego również przyjęli i wykładali
naukę o wieczności i nieskończoności piekła. Apostolski mąż
Polikarp Smyrneński, odpowiadając przed prokonsulem, który
groził mu spaleniem, powiedział: „Ty grozisz mi tymczasowym
ogniem, ponieważ lekceważysz ogień przyszłego Sądu i wiecznego
piekła, który przygotowany jest dla niegodziwców”1.
W „Drugim liście do Koryntian” innego męża apostolskiego,
Klemensa Rzymskiego, niejednokrotnie wspomina się niegodziwców,
niewierzących i odrzucających słowa Izajasza: robak
ich nie umiera i ogień nie gaśnie2. Święty Justyn, filozof i męczennik,
mówi o szatanie, „którego zapowiedział Chrystus”, że
wpadnie on „w ogień ze swoim wojskiem” i że ludzie, kroczący
za nim, będą męczyć się „bez końca”. Mówi również o „niegodziwych”,
których „robak nie umiera i ogień nie gaśnie”, którzy
„wtedy przyniosą skruchę, gdy nie pomoże już ona w niczym”.
Oznacza to, że wyrok będzie nie tylko wieczny, ale i nieodwracalny.
W innej swojej pracy tenże ojciec pisze o tych, którzy
zostaną osądzeni i skazani na „męki w wiecznym ogniu”3.
Wieczność piekielnych kar św. Justyn często podkreśla, w różny
sposób i różnymi symbolami.
O „wiecznych mękach” mówi również św. Teofil, biskup
Antiochii4. Święty Cyryl Jerozolimski naucza, że grzesznicy
podczas powszechnego Zmartwychwstania otrzymają „wieczne
ciało, przeznaczone do męczarni za grzechy”, a więc „płonąc
w wiecznym ogniu, nigdy go nie opuszczą”5.

Naucza o tym również św. Bazyli Wielki1, zarzucając
„wielu ludziom” to, że skusiła ich przewrotność diabła, i że
zapomnieli o prostych słowach Chrystusa. Niektórzy próbują
nawet obstawać przy tym, że męki piekielne mają swój koniec –
ludzie mogą więc śmiało grzeszyć. Wychodząc z postanowienia
Sędziego, które przytoczyliśmy wyżej (Mt 25, 46), arcypasterz
podkreśla, że jeśli męki kiedykolwiek umiałyby się skończyć, to
powinno się wtedy zakończyć także i życie wieczne. A jeśli
odrzucamy takie myślenie o wieczności, to jaka logika mogłaby
przypisać koniec wiecznym mękom? Przecież los „wieczności”
dotyczy w równym stopniu sprawiedliwych i grzeszników.
O wiecznych mękach wprost mówi również św. Jan Złotousty:
– Tutaj – zaznacza – zarówno radość, jak i smutki, kiedyś
się kończą, nawet bardzo szybko. Ale w życiu pozagrobowym i
nagrody, i kary są wieczne. A jeśli ktoś pyta: „W jaki sposób
dusza może znieść tak wiele kar i być karaną w nieskończoność?”
– to niech weźmie pod uwagę co następuje: gdy dusza
przyoblecze się w „wieczne i niezniszczalne” ciało, nie będzie
już żadnych przeszkód, by piekło trwało w „nieskończoność”.
Ciało przebywać będzie „wraz z duszą na wiecznych mękach
i żadnego innego końca nie będzie”2.
W innym miejscu św. Jan Złotousty mówi:
– „Więc ucieknijmy!” – ucieknijmy od grzechu, gdy za
goryczą grzechu i wyrzutami sumienia, które tu nas dręczą,
następuje „śmierć nieśmiertelna”, gdzie nie ma końca męczarniom.
Objaśniając werset:
Jak stado owiec pędzą do Szeolu,
śmierć jest ich pasterzem

(Ps 49, 15) – św. Jan Złotousty mówi, iż oznacza on: Oto
śmierć, a właściwie coś o wiele straszniejszego od śmierci. Ponieważ
po tej śmierci „przyjmie ich śmierć nieśmiertelna”. To,
że ich pasterzem będzie tam (w piekle) śmierć, wskazuje, „że na
zawsze trafią we władzę zatracenia”1.
Innym razem, rozmyślając nad ciałem zmarłego, mówi
tak:
– Dobrze, by uszkodzenie ograniczało się do złożenia
w grobie, robaków i rozkładu ciała. Lecz ty, chrześcijaninie, nie
powstrzymuj się na tym, pomyśl o „robaku, który nie umiera”,
o „niegasnącym ogniu” i o tych „gorzkich, nieznośnych męczarniach,
co nie mają końca”2. – Porównując krótkotrwałość
rozkoszy, której dostarcza grzech swoim sługom, z wiecznością
cierpień, arcypasterz mówił: – Te gnuśne radości życia niczym
nie różnią się od snów lub cieni. Ponieważ już zanim dojdzie do
grzechu, znika przyjemność jaką grzech niesie, podczas gdy
kary za grzechy nie mają końca. „Uciecha z grzechu jest krótkotrwała,
natomiast kara zań jest wieczna”3.
Święty Cyryl Aleksandryjski w swoim poruszającym
słowie „O wyjściu duszy z ciała i o Powtórnym Przyjściu”
przyznaje:
– Boję się gehenny, gdyż jest ona wieczna […] Boję się
więzów nie do rozwiązania […] Przez krótkotrwałą grzeszną
rozkosz będę męczyć się wiecznie. Tam, w piekle, „wieczny
ból, niekończące się cierpienie, nieustający płacz, tam wieczny
smutek, słychać zewsząd: Biada! biada! biada! Tam wołają
o pomoc, lecz pomóc nie ma kto”4.
O wiecznym ogniu gehenny i w ogóle o wieczności piekła
naucza też św. Nikodem Hagioryta:
– Wieczne, oznacza to „co jest na zawsze”, co nigdy,
nigdy się nie kończy […] Nieszczęśni grzesznicy skazani są na

wieczne męki w ogniu […] A przede wszystkim, pamiętaj, bracie
mój grzeszniku, o tej zawziętości, o tym, jakim żarem uderzy
w ciebie ogień gehenny. Pragnąc go przedstawić, Apostoł
Paweł powiedział: jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar
ognia, który ma pożreć przeciwników (Hbr 10, 27). Komentując
te słowa, św. Teofilakt Bułgarski mówi: „Tak jak jakieś zwierzę
czymś rozdrażnione złości się i staje się bestią, tak samo ten
ogień, sycony w pewien sposób gniewem i zawziętością, ma
nieustannie pożerać wrogów Boga, tzn. grzeszników”. Dlatego,
bracie mój, postaraj się oczyścić z grzechów, których dopuściłeś
się czynem, słowem, myślą. W jaki sposób? Przez pokutę,
spowiedź, łzy, wypełnienia przyrzeczeń, zdobywanie cnót. Jeśli
w ten sposób za życia oczyścisz się z grzechów, to ten ogień nie
będzie mieć powodu, aby cię spalać. Wówczas, uwolniwszy się
od niego, będziesz mógł stanąć po prawicy Sędziego razem ze
wszystkimi sprawiedliwymi i usłyszeć ten błogosławiony głos,
który mówi: Chodźcie, błogosławieni mojego Ojca, weźcie w
posiadanie królestwo przygotowane dla was od stworzenia
świata” (Mt 25, 34)1.
Odrzucający wieczność piekła odwołują się, jak wiemy,
do Bożej sprawiedliwości i miłości do człowieka. I dodają:
„Dlaczego za drobne grzechy, czy krótkie chwile grzesznego
życia, wyznaczone są wieczne męki?”
Na ten argument odpowiedź jest następująca: W duszy
tego, kto nigdy nie przynosi skruchy, nie szuka miłości i Bożego
wybaczenia, grzech rodzi zniewolenie prowadzące do obojętności
i zatwardziałości. Tego stanu dobroć Boża nie może
zmienić inaczej, niż przez pozbawienie człowieka wolności.
Jednak Bóg nigdy nas nie zniewala. Sprawiedliwość Boża objawia
się w ten sposób, by pokazać stan, który grzesznik wybiera
sam i w którym swobodnie trwa, czy raczej, w którym w zuchwały
szatański sposób depcze świętą wolę Bożą! Zatem piekło
to kontynuacja braku skruchy, piekło urzeczywistnia się
w człowieku przy jego własnym współudziale! Święty Hezychiasz,
prezbiter Jerozolimy, dokładnie to określił: „Czyż ten,
który nie lituje się nad samym sobą, może zostać ułaskawionym
przez Boga?” Pewnego razu ktoś spośród odwiedzających św.

Antoniego Wielkiego powiedział mu: „Zlituj się nade mną, ojcze
i pomódl się za mnie”. Wielki nauczyciel i pustelnik odrzekł:
„Ani ja nie zlituję się nad tobą, ani Bóg – jeśli sam nad
sobą się nie zlitujesz!” (Jeżeli nie przyniesiesz skruchy i nie
będziesz swoją wolą walczyć z grzechem). Zatem grzesznik,
który nie wyraził skruchy, podobny jest do Lucyfera i jego fałszywych
aniołów, które pozostają obojętne i nieczułe wobec
niewyczerpanej miłości i niezmiernej łaski wielkiego Boga.
Duch Pocieszyciel na różne sposoby popycha grzeszników ku
pokucie i pozostawia im niezliczone możliwości i środki do
zbawienia, ale oni stale lekceważą je i pozostają nieskruszeni.
W ten sposób skazani są, jak powiedział Chrystus, na wieczne
potępienie, bo „zawsze będą winni grzechu” (por. Mk 3, 29).
„Wieczny grzech skazuje popełniającego go na wieczne potępienie.
Taka jest filozofia niekończącej się kary dla grzeszników”
1.
Oprócz tego, każdy uważny czytelnik Nowego Testamentu
spostrzeże, że w 9 rozdziale Listu do Rzymian, jak zresztą
i w innych fragmentach bogonatchnionego Pisma, Duch Boży
chce odwrócić nas właśnie od tego argumentu, wysyłanego
przez niewierzących w wieczność piekła. A zatem św. Paweł,
mówiąc o „naczyniach gniewu”, dodaje: przeznaczone na zniszczenie
(Rz 9, 22). Apostoł nie powiedział, że Bóg przygotował
je na zagładę, podkreślił, że „ci ludzie (naczynia gniewu) sami
siebie przygotowali na zagładę”. Lecz gdy mówi o „naczyniach
miłosierdzia”, to dodaje, że ludzie wierni woli Bożej „stali się
godni Bożej miłości”, dlatego „przeznaczył ich do chwały” (Rz
9, 23)2. Tak więc ci, którzy znajdą się w mrocznym miejscu
męczarni, nie będą mogli winić za to nikogo – oprócz samych
siebie.
Poza tym, wiecznego potępienia grzeszników domaga się
nie tylko Boska sprawiedliwość, lecz również Boska prawda,
a także Boskie dostojeństwo. Skoro wieczny i wszechmogący
Bóg ustanowił Swoje miłościwe i wieczne prawo jako jedyne

prawo, dotyczące życia ludzkiego, to „powinien wynagrodzić
każdego według jego uczynków – by nie było brane za nic to
prawo”, które wciela Jego Boską wolę. Jednak przede wszystkim,
wiecznego potępienia grzeszników wymaga bezgraniczna
świętość Boska. Z natury swojej odrzuca ona „styczność ze
złem i nieczystością”1. Jak możliwe byłoby współistnienie nieskazitelnego
Boga ze złem grzechu? Jak możliwe byłoby, by
wszechdobry Bóg współistniał ze złem, które powołane jest do
tego, by z szatańską wytrwałością i uporem przeciwdziałać planowi
zbawienia innych ludzi? W Apokalipsie św. Jana Nowe
Jeruzalem (Królestwo Niebieskie) zstępuje z nieba od Boga,
przystrojone jako oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża,
Jezusa Chrystusa. Ten przybytek Boga, w którym przebywał
będzie On z ludźmi (por. Ap 21, 2–3), przybytek nieskażony,
nie ma żadnej nieczystości grzesznej. Ma „chwałę Bożą” i jasność.
W „Nowym Jeruzalem”, zbudowanym w czworobok,
„z dwunastoma bramami z pereł”, nie ma miejsca na nic nieczystego
ani dla żadnego człowieka, co czyni ohydne rzeczy
i popełnia kłamstwo. Nie ma tam miejsca dla ani jednego
grzesznika (por. Ap 21, 16; 21, 27).
Teraz przejdziemy do odpowiedzi na pytanie: dlaczego
następstwem chwilowego grzechu są wieczne męczarnie?
1. Grzech przemija, lecz Bóg Którego prawa i przykazania
łamiemy, jest bezgraniczny i wieczny. Sprawiedliwość
wiecznego Boga wymaga wiecznej kary dla ziemskiego robaka,
który ośmiela się ignorować i łamać prawa wiecznego
i wszechmocnego Prawodawcy2.

2. Zapłata nie jest współmierna grzechowi, ponieważ „za
żaden grzech Bóg nigdy nie karze w należytym stopniu, lecz
zawsze z miłosierdziem, a grzesznik, mimo że znosi wieczne
męczarnie, jednak cierpi mniej niżby mu się należało. Może on
powiedzieć słowami Joba:„Zgrzeszyłem, sprzeniewierzyłem się prawości,
a On nie odpłacił mi według mojej winy”
(Jb 33, 27)1. Oprócz tego, nawet tu na ziemi, następstwa wielu
zjawisk nie „trwają jednakowo w czasie ze swoimi przyczynami”
– często trzęsienie ziemi, które trwa sekundę, niszczy całe
miasto. Do popełnienia przestępstwa potrzebna jest jedna chwila,
tymczasem przestępca skazany zostaje na dożywotnie więzienie,
a nawet na karę śmierci2.
Jak zauważa św. Jan Złotousty, wielu mówi: „Zamordowałem
w jednej chwili, oddałem się rozpuście na jeden
moment, a karę znosić mam przez całą wieczność?” Święty
odpowiada na to: „Grzechy sądzone są nie z podług czasu ich
trwania, lecz podług samej istoty przestępstwa”3. Innym razem
mówił on: Nie myśl, że jeśli grzech popełniony jest „w mgnieniu
oka”, to również piekło grzesznika, który nie przynosi skruchy,
trwać będzie krótką chwilę. Czyż nie widzisz ludzi, którzy
często za kradzież czy rozpustę popełnione „w okamgnieniu”,
resztę swojego życia przebyli w więzieniach lub na robotach
przymusowych, walcząc nieustannie z głodem i ze śmiercią?
I nikt ich nie zwolnił i nie powiedział, że jeśli grzech popełnili
w „jednej chwili tylko”, to i kara powinna trwać tyle samo czasu4.
3) Jeżeli charakterystyczne dla diabłów jest to, iż „grzeszą
i nie przynoszą skruchy”, to całkowitą słuszność ma ten, kto
pisze, że „grzesznicy, którzy nie okazali skruchy, podczas Sądu
nie będą  różnić się od biesów, ponieważ czas swojego życia
wykorzystali na codzienne upodobnianie się do biesów nieczystych”
5. Człowiek, który podczas życia na ziemi uparcie trwa
w grzechu i do śmierci nie przynosi skruchy, grzeszyłby nadal

także i w wieczności, gdyby śmierć nie przerwała jego istnienia.
Zatem, umierając unika on ciągłego trwania w grzechu. Dlatego
„on również otrzymuje wieczną karę, wyznaczoną mu przez
sprawiedliwy wyrok Boży”1.
4) Ponadto ten, co nie wyrzekając się pychy grzeszy
w dalszym ciągu, gardzi bezgraniczną miłością Boga do człowieka.
Przecież, nie bacząc na to, że Bóg wszystko stworzył
i ofiarował nam, znieważamy Go i budzimy w Nim gniew.
Święty Jan Złotousty jako przykład podaje ukaranie Adama,
którego to Bóg ukarał za „jedyny grzech”, w którym nasz
„ludzki rodzaj” trwa. Od tego momentu śmierć przyszła na
świat i „dotąd nie została zniesiona – z powodu jedynego grzechu!”
My zaś, którzy mamy zaszczyt dostąpić nie tylko materialnego
raju, lecz i dóbr znacznie większych, my, którym Bóg
obiecuje dobra niebieskie, my, którzy codziennie grzeszymy,
choć od najdawniejszych czasów widzieliśmy tyle dobrych
i złych przykładów i słyszeli o nich – jaką odpowiedzialność
ponosimy? Adam nie widział tego, co my widzieliśmy, „wtedy
był on pierwszym i jedynym, a jednak został ukarany”, i to tak
okrutnie! Święty Jan Złotousty dodaje: „Jeśli tak wielkie jest
miłosierdzie kochającego ludzi Boga, to tym większe będą
i Jego wymagania wobec nas. Przecież, jeżeli przyznajesz, że
Bóg kocha ludzi, to musisz się zgodzić, że w tym przypadku
i powód do ukarania jest poważniejszy, gdyż grzeszymy przeciwko
takiemu Bogu, Którego miłość do człowieka jest olbrzymia”
2.
„Bóg kocha ludzi – mówi wielebny Symeon Nowy Teolog
– lecz jest kochającym dla tych, którzy czują Jego miłość,
którzy szanują Go i dziękują Mu jak należy”3. Bóg chce zbawienia
wszystkich ludzi; Bogoczłowiek Jezus ukrzyżował się za
wszystkich. Miłosierdzie Boże nie ma granic, miłość Boga do
człowieka jest również bezgraniczna. Święty Grzegorz Palamas,
głęboko przejęty tymi prawdami, woła: „Biada mi! W jaki spo-

sób będę w stanie znieść te nieopisane męki, jeśli nie zasłużę
przez pokutę, dopóki mam jeszcze czas, na miłość Sędziego?”1
To również miał na uwadze św. Jan Damasceński, układając
bolesny „Ryt pogrzebowy zmarłych”, i o tym śpiewał z płaczem:
Biezmierna jest¢ błudno żywuszczim muka, skrieżet zubnyj
i płacz nieutieszymyj, mrak nieswietimyj i t¢ma kromiesznaja,
i czerw¢ nieusypajemyj, slezy niediejstwitielnyje i sud biez miłosti.
Siego radi prieżdie konca wozopiim, głagoluszcze: Władyko
Christie, jegoże izbrał jesi, so izbrannymi Twoimi upokoj
(„Bezgraniczna męka czeka żyjących w rozpuście, zgrzytanie
zębów i płacz nieutulony, mrok nierozświetlony i nieprzenikniona
ciemność, i robak, który nie umiera, łzy nieskuteczne
i sąd bez miłosierdzia. Pamiętając o tym, przed końcem zawołajmy:
Władyko Chryste, temu, którego zabierasz, ze świętymi
Twoimi daj uspokojenie”2.
Zatem, mój Czytelniku, „sprawiedliwy jest Sąd Boży”,
jak pisze, rozmyślając o tym, św. Cyryl Aleksandryjski. „Sprawiedliwy
jest Sąd, ponieważ Bóg wzywał mnie, a ja nie posłuchałem;
Bóg uczył mnie, lecz ja nie uważałem; przekonywali
mnie, a ja śmiałem się, znając już Słowo Boże i wierząc mu.
Lata swojego życia spędziłem w niedbalstwie i opieszałości,
beztrosko, lekkomyślnie, w zawrocie głowy od popełnionych
grzechów i w rozpustnych radościach; miesiące i dni mojego
życia zapełniała praca, dążenia i wysiłki w imię tymczasowego,
nietrwałego i ziemskiego”3.
Także wielebny Symeon Nowy Teolog porusza ten temat:
„Sam Pan Jezus Chrystus nazywa wszystkich, mówiąc:
– Jeszcze przez krótki czas macie światłość. Chodźcie,
dopóki macie światłość, aby was ciemność nie ogarnęła
(J 12, 35).
Śpieszcie drogą pokuty, spieszcie na drogę przykazań
Chrystusowych. A jeżeli nie zechcemy posłuchać Pana naszego

Chrystusa i nie postaramy się, dopóki tu jeszcze żyjemy, pozyskać
od Niego Królestwa Niebieskiego wewnątrz nas, to gdy
odejdziemy tam, usłyszymy sprawiedliwe słowa, które Władyka
nam powie: Po co szukacie teraz tego, czego nie chcieliście
wziąć, gdy wam dawałem? Ile razy zachęcałem was do pracy,
abym mógł dać wam Królestwo Niebieskie, lecz wy nie chcieliście
brać i odrzuciliście to, wybraliście to, co ziemskie i nietrwałe;
czegoż więc chcecie teraz? Za pomocą jakich uczynków
i słów macie nadzieję zdobyć teraz Królestwo Niebieskie?
Przecież teraz to już nie jest czas pracy, ale czas zapłaty”1.
Sąd Boży jest sprawiedliwy; oto jeszcze dlaczego. Jak
naucza nas Chrystus, będą istnieć różne stopnie kar dla grzeszników.
A ten sługa, który znając wolę swego pana, nie przygotował
się [na jego przyjście] i nie spełnił jego woli, otrzyma
wiele plag. Ten zaś, który uczynił coś karygodnego, nie znając
woli pana, otrzyma ich mniej (Łk 12, 47–48). Zgodnie ze słowami
św. Bazylego Wielkiego, który widział WyŜszy świat,
słowa „wiele plag” i „mniej plag” nie oznaczają końca kary,
lecz różnicę stopni. Ponieważ sprawiedliwy Sędzia odda każdemu
według jego uczynków (Mt 16, 27; Rz 2, 6) –okaże się, iż
jeden zasłużył na niegasnący ogień o większym lub mniejszym
natężeniu, inny na to, by stać się żerem robaka, który nie umiera,
a sprawia mniejszy lub większy ból, w zależności od czynów
człowieka […] Trzeci, być może, skazany zostanie na ciemność
zewnętrzną, gdzie ktoś płacze, a ktoś inny zgrzyta zębami
wskutek nieustannych cierpień2.
O różnych stopniach kar, które będą w wiecznym piekle,
Chrystus mówił, opowiadając o miastach, które nie przyjmują
nauk św. Apostołów. Powiedział On:
Zaprawdę, mówię wam: W dzień sądu lżej będzie ziemi
Sodomitów i Gomorejczyków aniżeli temu miastu (Mt 10, 15).
Jezus Chrystus ubolewa nad dwoma galilejskimi miastami,
Chorazinem i Bestsaidą, i zapewnia, że mieszkańcy Tyru i Sydomu,
miast znanych ze swojego zepsucia, otrzymają lżejszą

karę w Dzień Sądu, ponieważ nawet oni nie byli do tego stopnia
dalecy od wyrażenia skruchy. To samo stanie się ze słynnym
Kafarnaum, które będzie ukarane w Dzień Sądu ciężej od Sodomy
(por. Mt 11, 21–24). Święty Jan Złotousty, komentując
słowa św. Pawła: Ucisk i udręka będzie udziałem każdego, kto
popełnia zło – najpierw żyda, potem Greka (Rz 2, 9), zaznacza:
żydzi karani są ciężej, ponieważ ten, kto otrzymał większą naukę,
godzien jest również większej kary, jeżeli łamie prawo.
„W ten sposób, na ile powinniśmy być roztropniejsi i więcej
mieć sił do trwania w cnocie, na tyle też cięższej karze za grzechy
podlegamy”1.
Ten sam ojciec zauważa, że skoro będą istnieć różnorodne
miary wynagradzania sprawiedliwych – Poszczególne bowiem
gwiazdy różnią się od siebie blaskiem (1 Kor 15, 21) – to
tak samo będzie z karami dla grzeszników. Arcypasterz przytacza
wiele przykładów, które pokazują tę „różnicę i nieugiętą
sprawiedliwość Sądu Bożego”. Zgrzeszyli Adam i Ewa – mówi
święty – a ponieważ „nie zgrzeszyli w jednakowym stopniu,
dlatego niejednakowo zostali ukarani”. Zabójstwa dopuścili się
i Kain, i Lamech. Ostatni „sam sobie czynił wyrzuty i sam siebie
osądził, za co otrzymał wybaczenie, Kain zaś, który postąpił
zupełnie inaczej, został ukarany”. Oraz: „w inny sposób Bóg
ukarał żyjących przed potopem, inaczej mieszkańców Sodomy”,
itd2.
Koniec naszej ziemskiej egzystencji jest zaiste przeraźliwy;
straszny i druzgocący jest również Sąd nad światem, który
przeprowadzi sprawiedliwy Sędzia, nieskończenie dobry Władca
Chrystus3. Toteż, zamiast długo rozważać o sprawiedliwości
Sądu miłosiernego Boga naszego4, postarajmy się doskonalić

w cnocie i czynieniu dobra, by uchronić się od sprawiedliwej
kary. A jeśli owładnie nami „nieczysty ogień żądz”, to sprowadźmy
czym prędzej umysł do „innego ognia”, a ogień
grzesznych pragnień zgaśnie. Jeżeli chcemy powiedzieć coś
niestosownego i grzesznego, to przypomnijmy sobie o „zgrzytaniu
zębów”, a lęk przed tym stanie się dla nas zbawienną
uzdą. I jeśli zapragniemy przywłaszczyć sobie czyjąś własność,
to posłuchajmy co powiedział Sędzia: Zwiążcie mu ręce i nogi
i wyrzućcie go stąd w ciemności” (Mt 22, 13) – w ten sposób
odpędzimy żądze. Jeżeli podobają się nam grzeszne rozrywki,
to wspomnijmy, co powiedział bogacz do Abrahama z miejsca
swoich męczarni: Poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca
w wodzie i zwilżył mi język (Łk 16, 24)1. Zatem stale rozmyślajmy
o tym i mówmy to sobie nawzajem, aby uniknąć kary.
Ponieważ pamięć o piekle uchroni nas od gehenny2.
Ten, kto wierzy w Chrystusa, jak pisze św. Maksym Wyznawca,
boi się gehenny. „A ten, co czuje strach przed gehenną,
tłumi namiętności”3. Wielebny Talasjusz z Libii doradza:
„Uśmierć zły nałóg, abyś nie zmartwychwstał martwy” podczas
przyszłego Sądu „i z małej śmierci nie przeszedł w wielką, tzn.
wieczną śmierć”4. Zatem, od tej chwili dajmy początek pokucie

i poprawie, gdyż tam skrucha byłaby daremna i nie ma na nią
miejsca1.
„Jeżeli tu, w tym życiu, w duszy nie zapanuje Jezus
Chrystus, to innego zbawienia nie może ona (dusza) uzyskać.
Tu, na ziemi, człowiek najpierw rodzi się z wysoka – z Bożej
łaski – i dopiero wtedy zobaczyć może Królestwo Niebieskie” –
pisze wielebny Symeon Nowy Teolog. W innym fragmencie
dodaje: „Tak więc każdy z nas, niezależnie od popełnionego
przez siebie grzechu, niech nie wini Adama, lepiej miejmy pretensje
do siebie samych i przynieśmy prawdziwą i godną pokutę.
Lecz jeśli ktoś nie wyrazi skruchy, niech zna następujące
słowa Chrystusa: „Mówię do tych którzy zwlekają i nie wypełniają
Moich przykazań, zwlekają z pokutą – oni nie wierzą
w Moje słowa i nie postępują zgodnie z nimi pomimo tylu cudów,
mimo Mojej wcielonej nauki i mnóstwa przestróg, które
rozpowszechniłem na całym świecie. Ziemia rozpada się na
części, nie będąc w stanie nosić na sobie tych pysznych, niewdzięcznych
i nieposłusznych Mi”. I ujrzą oni pod swoimi nogami
urwisko i przestraszą się. Ziemia zadrży i niebo z hukiem
zakołysze się i skręci się w zwój. Tych przerażających znaków
ich okrutne i nieugięte serca przestraszą się, jak zając przed
zarżnięciem. Światło ściemnieje; spadną gwiazdy; słońce i księżyc
zgasną. Z wnętrza ziemi buchnie ogień i rozpełznie aż do
morskich przestworzy. I tak, jak podczas potopu otworzyły się
upusty niebieskie, i spłynęła woda, i stopniowo zalała całe
mnóstwo ludzi, tak i teraz – rozstąpi się ziemia i z jej wnętrza

wyjdzie ogień, lecz nie po trochu, ale cały od razu, i stanie się
ognistą rzeką. Co robić będą wtedy ci, którzy mówią: „O, niechby
tylko pozostawiono mnie w obecnym życiu, to nie chciałbym
nawet Królestwa Niebieskiego”? Co stanie się z tymi, którzy
śmieją się teraz i tak mówią? A my co będziemy robić? Płakać
codziennie? Przy tym obstajesz? A ci, którzy sprzeczają się,
narzekają i postępują jeszcze gorzej, jak oni będą się usprawiedliwiać?
Czyż będą mogli powiedzieć, że nie słyszeli? Albo że
ich niczego nie uczono? Lub, że nie poznali imienia, władzy,
mocy i potęgi Chrystusa? Nie, nic podobnego nie będziemy
mogli powiedzieć. Dlatego, że wówczas powie nam Pan Jezus
Chrystus: „O nieszczęśni, ileż nauczałem was poprzez Swoich
proroków, apostołów i prawie przez wszystkie sługi Swoje?
A ileż to Ja Sam uświadamiałem wam i ile was uczyłem?”1
Święty Jan Złotousty uważał za istotne nauczać o piekle.
O tym powinniśmy przypominać sobie i innym dzisiaj, w epoce
moralnego upadku, gdy wszystko dookoła dąży do odwrócenia
nas od przykazań ewangelicznych, od Nieba i życia pozagrobowego.
„Ten, kto mówi o gehennie – z psychologiczną przenikliwością
nauczał św. Jan Złotousty – będzie poza niebezpieczeństwem
i uczyni swą duszę bardziej dziewiczą”. Pyta on:
Czy nie mówisz o tym dlatego że boisz się „ciężaru słów”?
Lecz jeżeli będziesz milczeć, to czy stłumisz ogień gehenny”?
A jeśli będziesz mówić, to czy go zapalisz? Mówisz czy milczysz
– ogień i tak płonie. „Myśl o tym ogniu nieustannie, aby
nigdy weń nie trafić”. Święty podkreśla, że rozmyślanie o piekle
czyni duszę dziewiczą i subtelną. Ponieważ dusza podobna
jest do wosku; jeśli zwracasz do niej chłodne słowa, to budzisz
w niej okrucieństwo i czynisz ją nieczułą. niebem gdy zwracasz
się do niej z płomienną mową, „mięknie ona”, a ty jak gdyby
„pieczętujesz” na niej „obraz Królestwa”2.
Ponieważ niektórzy wyrażali niezadowolenie z tego, że
św. Jan Złotousty tak często mówił o piekle i rysował je żywymi
barwami, uważał za niezbędne odpowiedzieć im w następu-

jących słowach: „Widzisz jakie postępy zrobił diabeł, by uczynić
nas wrogami samych siebie? Zbierzmy jednak myśli i przyjrzyjmy
się wyraźnie. Bądźmy czujni, by otrzymać i zachować
życie Wieczne. Otrząśnijmy się z otaczającego nas niby sen
grzechu. Istnieje Sąd, istnieje piekło. Chrystus przyjdzie na obłoku.
Ognista rzeka rozpościera się przed nim, robak nie umierający,
ogień niegasnący, ciemność, zgrzytanie zębów. I nawet
jeśli bez końca będziecie okazywać swoje niezadowolenie, ja
mimo wszystko nie przestanę mówić o tym. Istnieje wieczne
piekło, a pocieszać się nie ma czym; i pomóc nie ma kto”1.
A zatem, mój Czytelniku, przypadnijmy do Miłosiernego
Trójjedynego Boga ze skruchą, boleścią i jękiem serca, przestańmy
wieść nasze życie ze wzgardą wobec Jego zbawczych
przykazań. Nie zapominajmy, że to właśnie grzech przemienił
diabła z jaśniejącej gwiazdy niebieskiej w sługę ciemności
i wiecznego piekła!…

PDF TUTAJ

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

ZŁOŻONO Z  MATERIAŁÓW DOSTĘPNYCH W INTERNECIE I W KSIĄŻKACH.

SWIETŁAJA SIEDMICA 2013.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

ХРИСТОС ВОСКРЕСЕ!!!

ВОИСТИНУ ВОСКРЕСЕ ХРИСТОС!!!

Reklamy
Categories: CERKIEW, CERKIEWNA ETYKA, COŚ POŻYTECZNEGO, EKUMENIZM I ZNAKI APOSTAZJI, INFORMACJA O STRONIE-"PRAWOSŁAWNA CZASOWNIA", LINKI DO POŻYTECZNYCH STRON INTERNETOWYCH, NASZE ROZWAŻANIA, NAUKI PRZECIWNE NAUCZANIU CERKWI/KOŚCIOŁA, NIEPRAWOSŁAWNE WIDZENIE ŚWIATA, PRAWOSŁAWIE DZIŚ, TEOLOGIA, TRADYCJE PRAWOSŁAWIA | 1 komentarz

Zobacz wpisy

One thought on “TEOLOGUMEN, KTÓRY OD WIEKÓW JEST HEREZJĄ

  1. Starik

    Анафематизмы Константинопольского Поместного Собора 543 г.

    Кто говорит или думает, что души человеческия предсуществовали, что они были прежде умами и святыми силами, наслаждались полнотою божественнаго созерцания, а затем обратились к худшему и чрез это охладили в любви к Богу, отчего и называются душами и в наказание посланы в тела, тот да будет анафема.
    Кто говорит или думает, что душа Господа прежде существовала и соединилась с Богом Словом прежде воплощения и рождения Его от Девы, — да будет анафема.
    Кто говорит или думает, что сначала во чреве святой Девы образовалось тело Господа нашего Иисуса Христа и затем с ним соединились Бог Слово и душа существовавшая уже прежде, — да будет анафема.
    Кто говорит или думает, что Слово Божие уподоблялось всем небесным чинам, было для херувимов херувимом, для серафимов серафимом, и уподоблялось всем вообще высшим силам, — да будетъ анафема.
    Кто говорит или думает, что тела человеческие в воскресении восстанут шарообразными, а не исповедует, что мы восстанем в правильном виде, — да будет анафема.
    Кто говорит, что небо, солнце, луна, звезды, воды, которые выше небес, суть существа одушевленные и некоторые разумновещественные силы, — да будет анафема.
    Кто говорит или думает, что Господь Христос распнется в будущем веке за демонов, как и за людей, — да будет анафема.
    Кто говорит или думает, что могущество Бога ограничено, или что Он создал столько, сколько мог обнять, — да будет анафема.
    Кто говорит или думает, что наказание демонов и нечестивых людей временно и что после некоторого времени оно будет иметь конец, или что будет после восстановление демонов и нечестивых людей, — да будет анафема.
    Анафема и Оригену, прозванному адамантовым, изложившему это, вместе с его нечестивым, непотребным и преступным учением, и всякому, кто держится этих мыслей, или защищает их, или каким-нибудь образом когда-либо осмелится повторять их.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: