JAK STWORZYĆ PRAWOSŁAWNE CENTRUM ZDROWIA PSYCHICZNEGO I TERAPII?

Prawosławie i Cerkiew przez dwa tysiąclecia dostarczały swoim wyznawcom warunków niezbędnych do utrzymania pełni zdrowia psychicznego i dostąpienia zbawienia. Życie sakramentalne, w szczególności Święta Spowiedź i Święte Priczastije, regularne uczestnictwo w życiu liturgicznym, modlitwa i post stanowiły przez wieki podstawy zdrowia duchowego kolejnych pokoleń prawosławnych chrześcijan.

SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ

Czasy Oświecenia wraz z ich próbą postawienia na pierwszym miejscu ludzkiego rozumu i podważaniem mocy odwiecznego związku człowieka z jego Stwórcą oraz późniejsza rewolucja francuska, otworzyły drogę ku masowej laicyzacji narodów Europy i Ameryki. Procesy te doprowadziły do kultu rozumu, intelektu oraz ich wytworu – wiedzy naukowej i technicznej. Zanegowany został odwieczny autorytet Boga Stwórcy, człowiek zaczął wynosić się ponad Boga, negować sens wiary, religii i instytucji cerkiewnych oraz całej Świętej Tradycji. To niebezpieczne wolnomyślicielstwo i apostazja wsparta autorytetem „wybitnych” filozofów, przedstawicieli nauk humanistycznych i przyrodniczych zaowocowały odwróceniem się licznych rzesz społeczeństwa od Boga. Służyła temu procesowi wyraźnie nauka, która sformułowała świeckie, materialistyczne, kłamliwe teorie o pochodzeniu człowieka i wszechświata, negując wszelkie czynniki nadprzyrodzone. Religijna, prawosławna wykładnia pochodzenia świata, człowieka i sensu dziejów została uznana za „przestarzały przesąd”.
Zapanowała idea „powszechnego postępu” i zbawienia poprzez dobrobyt materialny, a szermierzami tego procesu stały się nowoczesna nauka i technika.
Jednym z newralgicznych ogniw procesu odchodzenia od Boga stało się wyłonienie nauki o duszy,  zwanej psychologią. Zygmund Freud oraz jego następcy stworzyli system wiedzy o umyśle człowieka, jego myśleniu, emocjach i zachowaniu, który całkowicie abstrahował od związku człowieka z Bogiem. Można zasadnie powiedzieć, że współczesna psychologia (która ze swej nazwy być powinna nauką o duszy) była tworzona przez ateistów, ludzi religijnie obojętnych lub wręcz religii nieprzychylnych. Nic też dziwnego, że od połowy wieku XX, gdy dostrzeżono, iż człowiek to nie tylko ciało, myśli, emocje i uczucia, lecz także nieuchwytna dusza, zaczęto szukać ugruntowania psychologii i psychoterapii w religiach pogańskich – buddyzmie, hinduizmie, taoizmie i szamanizmie. Liczne, a nawet wiodące grono psychologów i psychoterapeutów polskich oraz zachodnich ma związki z buddyzmem, szamanizmem, antropozofią, teozofią, jak również nurtem New Age.
Z chrześcijańskiego, prawosławnego punktu widzenia trzeba ten proces spostrzegać jako działanie w ludzkim świecie sił zła, szatana, który na różne sposoby chce zgubić duszę człowieka, odrywając ją od źródła zbawienia. Jak słusznie zauważa o. Serafim Rose, w dwóch znakomitych książkach „Nie z tego świata” oraz „Prawosławie a religia przyszłości” – aktualnie mamy do czynienia z upowszechnianiem się religii antychrysta.
O. Serafim miał okazję obserwować ten proces wcześniej od nas. Żył bowiem w drugiej połowie XX wieku w Kalifornii (USA), która była kolebką psychoterapii, ruchów „ludzkiego potencjału” i New Age.
Zapanował na dobre kult empirii i nauk „pozytywistycznych” – prawdziwe jest tylko to, co da się potwierdzić w „naukowych” badaniach eksperymentalnych lub na drodze logicznego myślenia. W ten sposób wiarę umieszczono na pozycji przeciwnika obiektywnego, „naukowego”, a więc „prawdziwego” poznania.
Wiara stała się sprawą prywatną każdego człowieka. Do cerkwi można chodzić i wierzyć, ale w środowisku naukowym, w środowisku pracy należy opierać się na „twardych faktach”, a nie na jakimś mistycyzmie i opowieściach o Bogu. Modne stało się wolnomyślicielstwo i ideologia New Age – powszechnego postępu i powszechnego braterstwa ludzi. Zwolennicy New Age (a są ich ogromne rzesze, także wśród ludzi ochrzczonych) wydają się zupełnie nie pamiętać, do jakich tragedii, zbrodni i ludobójstwa doszło w imię haseł wolność, równość, braterstwo. Te tragedie działy się między innymi pod sztandarami rewolucji francuskiej oraz bolszewickiej.
Psychologia zrodziła w szybkim czasie swe córy – psychoanalizę i psychoterapię. Ostatnia została powołana do uzdrawiania psychiki człowieka. Opracowano szereg metod i technik, które nadal są urozmaicane, rozwijane i „doskonalone”.
Bardzo niebezpieczną aspiracją współczesnej psychoanalizy, psychologii i psychoterapii była i jest próba zaprowadzenia „rządu dusz” – poddania ludzi wpływom i kierownictwu „ekspertów od psychiki”. Można z bólem stwierdzić, że psychologowie, psychiatrzy i psychoterapeuci zostali postawieni na piedestale.  To oni, a nie Bóg i Cerkiew, stanowią normy „zdrowia psychicznego”.
Dla potwierdzenia mych słów przytoczę cytat z książki „Ścieżki snów” czołowej współczesnej terapeutki – Marii Luizy von Franz (najbliższej uczennicy Carla Gustava Junga, „ikony” psychoterapii europejskiej). Pisze ona: Wyzwolenie serca oznacza zatem stopniowe  rozwijanie zdolności do odczuwania i rozumienia wyjątkowości drugiej osoby i do kochania tej wyjątkowości. Nie jest to ta chrześcijańska, cukierkowata, rzewna miłość, która kocha wszystkich i wszystko… Terapeuta ujawnia to, czym pacjent jest lub ma być ze swej natury. To prawdziwa miłość – miłość która leczy i scala drugą osobę.
Czyż potrzebna jest bardziej jasna deklaracja antychrześcijańska?
Czyż z tych słów nie wynika jednoznacznie, że prawdziwa miłość znana jest terapeutom, psychologom, lecz nie cukierkowatym duchownym chrześcijańskim?
Czyż nie wynika z tego jednoznaczny wniosek, że człowiek nowoczesny powinien szukać przewodnictwa nie w Cerkwi, lecz u psychoterapeutów, którzy posiedli klucz do prawdy?
Czyż nie mamy tu nawrotu do neopogaństwa czy też apostazji?
Czyż nie działa tu duch nieczysty, duch zwodniczy, obcy nam, prawosławnym?
Czy pani von Franz wie coś o świętych męczennikach i wyznawcach, którzy w imię Chrystusa szli na najgorsze męki? Czy wie o sile miłości, która nimi kierowała? Czy potrafi wniknąć w kosmiczną siłę miłości, którą obdarzył nas Ukrzyżowany Zbawca? Dla niej religia, chrześcijaństwo, to zapewne zlepek przebrzmiałych bajek i sentymentów.
Tak więc Ukrzyżowany Zbawca otrzymuje kolejne ciosy, tym razem nie od szermierzy rewolucji francuskiej i bolszewików, lecz od „obiektywnych naukowców” i psychoterapeutów.
Prawosławnemu chrześcijaninowi podobne słowa są bluźnierstwem, a przecież w literaturze psychologicznej i psychoterapeutycznej roi się od tego rodzaju formuł.
Podobne, powszechne zjawisko we współczesnej psychologii i psychoterapii polega na rozmywaniu granic tego, co zdrowe i zgodne z Bożymi przykazaniami.  Chodzi tu o tak zasadniczą kwestię i przykazanie: „Nie cudzołóż”. Pani von Franz w cytowanej książce wypowiada się na temat wierności małżeńskiej w następujący sposób: Sądzę, że małżeństwo powinno zapewniać wolność obu stronom. Małżonkowie powinni dawać sobie więcej wzajemnej wolności i wzajemnego zrozumienia… Czy wiernością jest to, co stanowi prawo, że nie można pójść do łóżka z innym partnerem, choć może to nie mieć żadnego znaczenia?… Czym zatem jest zdrada, a czym wierność? Nie sądzę, aby należało definiować wierność wyłącznie w zewnętrznych kategoriach.
Tego rodzaju poglądy prowadzą do moralnego relatywizmu, lekceważenia przykazań Bożych, grzechu cudzołóstwa i rozwiązłości. A przecież słowa te wypowiada jedna z czołowych współczesnych psychoterapeutek i są one szeroko rozpowszechniane w publikacjach. Mamy tu więc przykład wspierania „rewolucji seksualnej”.
Nie pisałbym zapewne tych słów z tak dużym zaangażowaniem i przekonaniem, gdyby nie fakt, że od młodości w dziedzinie relacji z drugą płcią kierowałem się świeckimi normami i poglądami i dobrze wiem, jak smakuje grzech oraz jego bolesne następstwa.
Ostateczny, jednoznaczny i niepodważalny dla prawosławnego chrześcijanina wniosek, dotyczący autorytetu i kompetencji psychoterapeutów jako  doradców życiowych i przewodników duchowych, brzmi: „Ślepiec prowadzi ślepca”, to znaczy osoba oddzielona od Boga i wiary – psychoterapeuta – szuka porady i nauki u osób, które same błądzą.
Nie twierdzę bynajmniej, że wśród psychologów i psychoterapeutów nie ma osób wierzących i moralnych. Natomiast nie mogą oni prezentować w pracy z pacjentami chrześcijańskiej postawy moralnej, lecz muszą kierować się wyuczonymi, świeckimi teoriami i metodami. Należy to do kodeksu etyki psychologa terapeuty.
Nie twierdzę także, że wszystko co stworzyła współczesna psychologia i psychoterapia powinno być odrzucone lub zlekceważone. Uważam, że można korzystać z tych metod w sposób skuteczny i pozytywny, jeśli zostaną zakorzenione w czystej wierze w Boga, gdy Bóg, Ewangelia i Cerkiew będą podstawowymi punktami orientacyjnymi w pracy psychologicznej z cierpiącymi osobami.
Przed nami – prawosławnymi- stoi więc zadanie odnowienia nauki psychologicznej i terapeutycznej w oparciu o nauki Ojców Cerkwi.
Rozwinęły się liczne gałęzie psychologii, służące manipulacji człowiekiem – psychologia reklamy, biznesu, zarządzania itp. Ogromne rzesze ludzi młodych chcą studiować psychologię i te wydziały są oblegane; liczne są wydziały psychologii na uczelniach prywatnych.
Niebezpieczeństwo świeckiej psychologii, powtórzmy to raz jeszcze, tkwi w całkowitym zerwaniu łączności duszy ludzkiej z jej Stwórcą, a co za tym idzie w  zupełnym braku pojęcia grzechu czy Bożych przykazań, w braku pokajanija. Psychologowie i psychoterapeuci stali się „świeckimi pseudo spowiednikami”, jak też „świeckimi pseudo duchowymi przewodnikami”. Psychologia stanęła w rzędzie dyscyplin i narzędzi, poprzez które wspiera się „chorą wolność człowieka wykorzenionego ze związku z Bogiem”.
Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokół jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Przeciwstawcie się mu mocni w wierze (1 List ap. Piotra, 5,8-9).
Tymi słowy przestrzegał apostoł chrześcijan pierwszego wieku. Jeśli dziś powiemy o diable i jego dziełach naukowcom czy psychoterapeutom, wyśmieją nas  zapewne jako zacofanych i przesądnych.
Tak więc największym sukcesem diabła stało się to, że większość ludzi współczesnej cywilizacji Zachodu jest przekonana, że on nie istnieje!

CZEMU ZAJĄŁEM SIĘ PROBLEMEM

W roku 1979 ukończyłem studia socjologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Równolegle odbyłem czteroletni kurs psychologii. Dziewięć lat pracowałem jako pracownik naukowo-dydaktyczny w Instytucie Socjologii UW, a w tym czasie przygotowałem i obroniłem pracę doktorską z zakresu psychologii humanistycznej. Napisałem kilka naukowych książek na tematy psychologiczne.
Szukając rozwiązania swoich problemów egzystencjalnych i psychicznych odbyłem własną wieloletnią (trzynaście lat) psychoterapię (indywidualnie oraz w grupie).
Próbowałem też „uzdrowić się” poprzez praktyki medytacyjne oferowane przez religie azjatyckie (buddyzm, joga). Ukończyłem szereg kursów specjalistycznych w zakresie psychoterapii.
Osiem lat pracowałem z osobami uzależnionymi od narkotyków i alkoholu oraz z ich rodzinami. Brałem udział w kilku międzynarodowych sympozjach psychologii i psychoterapii (wygłaszanie referatów). Przez szesnaście lat prowadziłem prywatną praktykę terapeutyczną.
Wreszcie zachorowałem na poważną depresję, która mnie męczyła ponad dwa lata. Brałem leki psychotropowe, chodziłem do psychiatrów i na grupy Anonimowych Depresantów. Spadłem na samo dno kryzysu i spędziłem pięć  tygodni  w szpitalu psychiatrycznym. Byłem przekonany, że moje życie dobiega kresu.
Uzdrowił mnie Bóg, gdy całkowicie porzuciłem wszystkie pseudometody leczenia i zwróciłem się bezpośrednio do Niego poprzez moją Matkę-Cerkiew. Przyszedłem do pokajanija, Świętej Spowiedzi i Świętej Eucharystii. Byłem w cerkwi codziennie, w Wielkim Poście dwa razy na dzień.
Oczywiście ogromną rolę w tym dziele iscelenija odegrali moi bliscy – głęboko modlący się za mnie i wierzący w Boga, jak też  modlący się za mnie duchowni, mniszki oraz mnisi.
Uzdrowienie nie byłoby jednak możliwe bez mojej zdeterminowanej, błagalnej modlitwy. Spełniły się ewangeliczne słowa Zbawiciela  „Kołaczcie, a otworzą wam”!
Moja wdzięczność wobec Boga jest bezgraniczna. Przywrócił mnie do życia z grobu depresji, wskrzesił do nowego życia.

CO MOGĄ WIERNI

Trudno jest młodemu prawosławnemu studentowi czy studentce w procesie poznawania świeckiej wiedzy filozoficznej, socjologicznej, psychologicznej, pedagogicznej czy medycznej pozostać osobą gorącej żywej wiary. Do umysłu, a potem serca takiej osoby, przenikają treści sprzeczne z prawdziwą wiarą w Boga.
Co ma uczynić człowiek prawosławny, który cierpi na uzależnienie od alkoholu, narkotyków, hazardu, jedzenia, pracy, seksu itp.; gdzie ma szukać pomocy, u kogo?
Co może uczynić prawosławna osoba, która doświadcza poważnej nerwicy, depresji czy też zapadła na chorobę psychiczną (psychozę)?
Co może uczynić prawosławny rodzic, który doświadcza kłopotów z dzieckiem, zwanych trudnościami wychowawczymi?
Gdzie może zwrócić się po poradę prawosławne małżeństwo, które przeżywa kryzys?
Co mogą uczynić członkowie rodziny prawosławnej, w której rozpanoszyła się przemoc fizyczna, psychiczna czy seksualna?
Najprawdopodobniej w zdecydowanej większości opisanych sytuacji osoby prawosławne będą szukać pomocy w świeckich instytucjach, jak poradnie i szpitale psychiatryczne, poradnie psychologiczne, poradnie i ośrodki leczenia uzależnień, poradnie psychologiczno-wychowawcze, ośrodki psychoterapeutyczne, ośrodki przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
Znikomy ułamek takich osób, jak sadzę, zwróci się o pomoc i poradę do duchownego prawosławnego.
Dodatkowy problem, którym można się zająć to lgnięcie przez wiele prawosławnych osób do „babek uzdrowicielek, szeptunek”. Oddziela to te osoby od możliwości rzeczywistego uzdrowienia przez życie sakramentalne na łonie Matki-Cerkwi.

UTRATA WIARY JAKO PRZYCZYNA PATOLOGII

 

Na co może uskarżać się człowiek,
póki żyje?
Niech się uskarża
na swoje grzechy!
Doświadczajmy
i badajmy nasze drogi
I nawróćmy się do Pana!
Wznieśmy
nasze serca nasze dłonie
Do Boga w niebiesiech!
Myśmy odpadli i zbuntowali się

Możemy tu nawiązać też do słów Zbawcy naszego, Jezusa Chrystusa, który uzdrowiwszy jednego z chorych, rzekł „Idź i nie grzesz więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”.
Widzimy tu bezpośredni związek grzechu z chorobą.
Wymienione wyżej objawy choroby duszy (psychiczne cierpienia, nerwice, bezsenność, depresja, psychoza, uzależnienia, stosowanie przemocy itd.) mają swoje pierwotne źródło w zerwaniu przez człowieka żywej więzi z Bogiem, wyrażającej się gorącą wiarą, modlitwą,  życiem sakramentalnym i eucharystycznym.
W niektórych rodzinach jest to dźwiganie przez kolejne pokolenie niewyspowiadanych, niepokajanych grzechów przodków.
Potężne i niszczące są też wpływy świeckiego świata, kierowanego przez „księcia tego świata” który bezustannie podpowiada: „Korzystajmy z życia”, wszystko jest dozwolone, przestańmy się przejmować religijnymi przesądami,  to jest wiek XXI, a nie średniowiecze”.
W świetle nauk Ojców Cerkwi możemy powiedzieć, że dusza ludzka choruje, gdyż zostaje podporządkowana biesom i demonom. Myśl tę szeroko rozwija, analizuje i komentuje autor bardzo ważnej, a nie przetłumaczonej dotąd na język polski książki „Orthodox Psychotherapy” – grecki władyka Vlachos.
Jako demoniczne opętanie możemy potraktować wszelkie formy uzależnień (alkohol, narkotyki, seks, pornografia, hazard, praca itp.), wiodące do samodestrukcji i wyrządzające szkodę rodzinie oraz otoczeniu chorego.
Opętaniem wydaje się być także to, co medycyna nazywa depresją czyli chorobą afektywną jednobiegunową. U źródeł tego cierpienia leżą obsesyjne negatywne myśli, przywołujące głęboki smutek, poczucie bezsensu życia i tendencje samobójcze.
W tych samych kategoriach możemy także jako chrześcijanie rozpatrywać psychozę i schizofrenię.
Psychoterapia i farmakoterapia medyczna wielokrotnie pozostają bezradne wobec wspomnianych jednostek chorobowych. Osoba chorująca pozostaje oddzielona od Boga i nie chce się do niego zwrócić ani nawrócić.
Inną istotną przyczyną problemów jest rozpowszechnienie się tak zwanych alternatywnych metod terapii i leczenia: reiki, rebirthing, leczenie energią uniwersalną, niezliczone bioenergoterapie, shiatsu, huna, metoda Silvy, joga, qui gong, medytacja transcendentalna, zen, szamanizm, feng shui, diety „cud” itp.
Wszystkie wymienione „metody uzdrawiania” mają swe źródła w obcych chrześcijaństwu tradycjach – hinduizmie, buddyzmie, taoizmie, szamanizmie oraz okultyzmie.
Współcześni ludzie, także prawosławni, omamieni tymi propozycjami, korzystają ze wspomnianych metod, a przez to odchodzą od Bożej Łaski i Uzdrowienia.

PRAWOSŁAWNE CENTRUM ZDROWIA PSYCHICZNEGO

Celem projektu jest służenie Cerkwi przez laików, którzy w swej pracy będą prowadzeni przez duchownych. Ci laicy winni mieć przygotowanie z zakresu takich dyscyplin jak psychologia, psychiatria, psychoterapia. Koniecznie muszą być osobami głębokiej wiary.
Służenie Bogu i Cerkwi ma się odbywać poprzez służenie bliźnim, którzy są trapieni przez duchowe choroby, o których mówiliśmy powyżej.
Celem jest tworzenie warunków do stopniowego powrotu osób cierpiących i oddzielonych od Boga do żywej wiary i Cerkwi ( życia sakramentalnego – Świętej Spowiedzi i Priczastija; Priczastije traktujemy jako zasadniczą, podstawową i zbawczą terapię).
Prawosławni psychologowie nie mogą zastępować duchownych. Ich zadanie będzie polegać  na przygotowaniu osoby cierpiącej do spotkania i rozmowy z duchownym.
Podstawowym przesłaniem pracy terapeutycznej ma być przekonanie, że właściwym lekarzem i uzdrowicielem duszy pozostaje Bóg.
Projekt został już dwa lata temu pobłogosławiony przez metropolitę Sawę. Przy parafii św. Jana Klimaka na Woli w Warszawie powstał psychologiczny punkt konsultacyjny, natomiast w Białymstoku punkt konsultacyjny dla osób uzależnionych od alkoholu.
Projekt był konsultowany z biskupem supraskim Grzegorzem, ihumenem Hiobem, o.o. Włodzimierzem Misiejukiem, Adamem Misiejukiem, Doroteuszem Sawickim i otrzymał ich pozytywną opinię.
Obecnie błogosławieństwa na realizację projektu udzielił arcybiskup diecezji białostocko-gdańskiej Jakub.
Centrum będzie realizowane w ramach Akademii Supraskiej. Jesteśmy na etapie formowania zespołu. Za naszego niebiańskiego opiekuna chcemy przyjąć wielkiego męczennika i uzdrowiciela Pantelejmona.
Wszystkich prawosławnych lekarzy, psychologów, pedagogów, socjologów, nauczycieli, jak też studentów, zainteresowanych udziałem w projekcie, prosimy o kontakt z Pawłem Karpowiczem (e-mail: pakarpow@wp.pl, tel.  696 662 209 ).

http://www.przegladprawoslawny.pl/articles.php?id_n=2122&id=2

Reklamy
Categories: CERKIEWNA ETYKA, COŚ POŻYTECZNEGO, PRAWOSŁAWIE DZIŚ | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: