O kalendarzu w Cerkwi

O kalendarzu w Cerkwi

biskup Jakub (PAKP)

CZAS

Chyba każdy próbował zrozumieć czym jest czas. Trudno wyobrazić sobie brak początku. Trudno jest również uchwycić teraźniejszość, bo jest to przecież moment, w którym przyszłość staje się przeszłością. Jeszcze trudniej zrozumieć, czym jest wieczność. Często ludzie biblijną wieczność utożsamiają błędnie z nieskończenie płynącym czasem. Niepojęte dla naszego rozumu, ograniczonego realiami życia w czasie, pozostaje istnienie Boga, który nie ma początku.
Biblia zaczyna się słowami: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię (Rdz 1,1), ale jak mówił Bazyli Wielki, jak początek drogi nie jest jeszcze drogą, jak początek domu nie jest jeszcze domem, tak początek czasu nie jest jeszcze czasem, nie jest nawet najmniejszą cząstką czasu.
W Biblii, kiedy mowa o kolejnych fazach tworzenia wszechświata, używa się terminu dzień. Ale przecież o dniu w naszym pojęciu można byłoby mówić dopiero od momentu stworzenia ciał niebieskich. To dopiero one określiły dzień tak jak go rozumiemy: A potem Bóg rzekł: Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata (Rdz 1,14) . Pismo Święte próbuje korygować nasze ewentualne błędne pojmowanie czasu: Jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień (2 P 3,8).
Włodzimierz Łosski pisał, że Ojcowie Kościoła, mówiąc o wieczności, unikali kategorii odnoszących się do czasu: Jeśli nawet Biblia z nich korzysta, to czyni to w tym celu, aby za pośrednictwem bogatej symboliki podkreślić pozytywną jakość czasu, w którym dojrzewają spotkania Boga z człowiekiem, podkreślić ontologiczną autonomię czasu jako pewnego ryzyka ludzkiej wolności, jako możliwość przemienienia. Innymi słowy czas dany nam jest po upadku, by wykorzystać go do swojej przemiany, by spożytkować go dla osiągnięcia zbawienia. Wieczność to nie jest nieustannie płynący czas, w wieczności nie ma tego co przemija i tego co nadchodzi, jest tylko stały byt, w którym nie ma już upadku. Czas dany jest człowiekowi, by spożytkował go, realizując swoje zbawienie, i powrócił do bytu wiecznego.

POMIAR CZASU
Żyjąc w czasie człowiek określił jednostki jego odliczania. Pomogły mu w tym cykl nocy i dnia, kiedy Ziemia robi pełny obrót wokół swojej osi – został nazwany dobą lub dniem, a także cykl powtarzających się zmian klimatycznych, związanych z obrotem Ziemi wokół Słońca. Otrzymał on miano roku. Na tych dwóch jednostkach nie poprzestano. Dzień dla wygody podzielono na 24 części nazwane godzinami. Godzinę podzielono na 60 minut, minutę na 60 sekund. Ale o ile podział doby na godziny został ustanowiony „sztucznie”, co technicznie nie sprawiało problemu, to już podział roku nastręczał trudności. Rok nie dzieli się na pełną liczbę dni. Dzielimy go więc, prawdę mówiąc umownie, na 365, a innym razem na 366 dni (365 dni i 6 godzin), wprowadzając lata przestępne. O północy z 31 grudnia na 1 stycznia świętujemy nadejście Nowego Roku w momencie umownym, gdyż właściwego nie da się uchwycić – przesuwa się on co roku. To było też przyczyną ułożenia różnych kalendarzy.

KALENDARZE
W historii ludzkości odmierzano i rejestrowano czas przy pomocy różnych kalendarzy. Kalendarz dzieli czas na cykliczne fragmenty. Jedne odmierzały czas od początku świata, inne od początku panowania władcy, jeszcze inne od jakiegoś znaczącego wydarzenia, np. założenia Rzymu. Znane są kalendarze Majów, chiński, muzułmański, żydowski, słowiański czy nawet kalendarz rewolucyjny francuski, który zaczynał się od proklamowania republiki 22 września 1792 roku, a długość tygodnia ustalił na pięć dni. Wszystkie te kalendarze umownie można dzielić na słoneczne (solarne), księżycowe (lunarne), bądź księżycowo-słoneczne (lunisolarne), w zależności od sposobu wyliczania długości roku i określania miesięcy.
Wielkie znaczenie w chronologicznym porządkowaniu dziejów świata miał kalendarz ustanowiony za panowania Juliusza Cezara (w 46 r. p.n.e.). Po odpowiednim przystosowaniu był wykorzystywany przez chrześcijan. To w nim, po adaptacji, określono punkt, od którego mierzymy czas płynący do przeszłości i przyszłości. Jest nim Narodzenie Chrystusa. Kalendarz ten, zwany juliańskim, był stosowany do 1582 r. przez wszystkich chrześcijan, niektórzy w celach liturgicznych korzystają z niego po dzień dzisiejszy.

POJĘCIE KALENDARZA KOŚCIELNEGO (LITURGICZNEGO)
Chrześcijanie żyli w realiach obowiązującego w całym cesarstwie kalendarza. Od początku gromadzili się co siódmy dzień, w pierwszy dzień po sabacie, na „łamanie chleba” – Eucharystię (był to zarazem pierwszy i ósmy dzień tygodnia i niejako percypacja życia wiecznego). Ustanawiano również dni świąteczne. Na początku były one związane ze świętami żydowskimi, ale z biegiem czasu między tymi, którzy nie przyjęli Chrystusa, a wiernymi następował podział, nawet pewna wrogość. O ile na początku apostołowie uczestniczyli w nabożeństwach synagogalnych, to wkrótce nabożeństwa chrześcijańskie nie miały już z nimi żadnego związku. Starotestamentowym świętom nadano nową treść. Pascha stała się dniem pamięci ukrzyżowania, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, Pięćdziesiątnica świętowaniem zesłania Świętego Ducha. Zaczęto wprowadzać dni pamięci męczeńskiej śmierci pierwszych świadków wiary. Nieco później wprowadzono takie święta jak Chrzest Pański, Narodzenie Chrystusa, Narodzenie Jana Chrzciciela, Zaśnięcie Bogarodzicy. Należało je umiejscowić w określonych dniach roku. Największe trudności sprawiło określenie daty świętowania chrześcijańskiej Paschy. Znacznie łatwiej było ze świętowaniem pamięci męczenników, ponieważ był to dzień ich męczeńskiej śmierci. Inaczej ustalono dzień narodzin Chrystusa. Zbiegł się on właściwie z pogańskim świętem słońca, kiedy po zimowym przesileniu zaczynał wydłużać się dzień. Według ostatnich badań liturgistów dzień ten był wyznaczony jednak w inny sposób. Wyliczono go biorąc pod uwagę wiek Chrystusa w chwili ukrzyżowania. O ile Paschę żydowską obchodzono 14 nisana, to dzień narodzin wypadał 25 grudnia. Stąd wyliczono dzień Zwiastowania, czy narodzin Jana Chrzciciela, który według Ewangelii był starszy od Mesjasza o sześć miesięcy.
W ten sposób ostatecznie ukształtował się cały kalendarz liturgiczny, który zaczyna się od Narodzenia Bogarodzicy, a kończy się Jej Zaśnięciem. Początek roku cerkiewnego obchodzony jest 1 września (choć często błędnie utożsamia się go z 1 stycznia według kalendarza juliańskiego).
Oddzielnego omówienia wymaga termin świętowania Zmartwychwstania Chrystusa, nie przypisanego do określonego dnia roku.

ŚWIĘTOWANIE PASCHY
Początkowo chrześcijanie obchodzili święto Paschy razem z Żydami. Prześladowania Kościoła Chrystusowego przez Żydów niechrześcijan powodowały, że ich drogi coraz bardziej się rozchodziły. Paschę chrześcijańską, która miała całkiem inną treść i znaczenie niż starotestamentowa, niektórzy chrześcijanie, z upływem czasu, obchodzili już nawet w innym terminie. W praktyce nie wszyscy chrześcijanie świętowali ją jednego dnia. Gminy wiernych Małej Azji, zgodnie z tradycją przejętą jeszcze od Jana Ewangelisty, obchodziły Wielkanoc nadal razem z Żydami, natomiast większość chrześcijan, w tym Rzym, wychodziła z założenia, że nie można świętować razem z tymi, którzy ukrzyżowali Chrystusa.
Ostatecznym uregulowaniem tej sprawy, na prośbę Kościoła egipskiego, zajął się pierwszy sobór powszechny. List synodu w Nicei do Egipcjan (325r.) głosił: Ogłaszamy wam dobrą nowinę o jedności, jaka zapadła co do Świętej Paschy. Na wasze prośby ustalono jeden, odpowiedni czas. Przeto wszyscy bracia ze Wschodu, którzy niegdyś świętowali Wielkanoc z Żydami, będą ją obchodzić od tego czasu z Rzymianami i z nami oraz z tymi wszystkimi, którzy od dawnych czasów obchodzili Wielkanoc w tym samym czasie co my.
Na ile ten problem był nabrzmiały świadczy również pierwszy kanon soboru antiocheńskiego (341 r.): Wszyscy, którzy odważają się naruszać postanowienie Świętego i Wielkiego Soboru, który odbył się w Nicei, w obecności pobożnego i przez Boga wielce umiłowanego cesarza Konstantyna, w sprawie święta zbawiennej Wielkanocy, niech będą wyłączeni ze społeczności i wydaleni z Kościoła, jeżeli w dalszym ciągu z uporem będą sprzeciwiać się chwalebnemu postanowieniu. Powyższe orzeczenie dotyczy laików. Jeśli zaś w obliczu postanowienia Soboru ktokolwiek z przełożonych Kościoła – biskup, prezbiter lub diakon, odważy się, ku zgorszeniu ludzi i zaniepokojeniu Kościołów, odosobniać się i obchodzić Wielkanoc z Żydami, to Święty Sobór już od tej chwili uważa takowego za obcego Kościołowi, ponieważ stał się on winien nie tylko grzechu osobistego, ale także sprawcą rozstroju i zepsucia wielu. I nie tylko ich samych Sobór oddala od sprawowania służby Bożej, lecz i tych, którzy po złożeniu ich z urzędu ośmielą się z nimi obcować. Złożeni zaś tracą jednocześnie przywilej czci, należnej im z tytułu świętych kanonów i boskiego kapłaństwa.
Ustalenie sposobu wyznaczania paschalii powierzono Anatolowi z Laodycei. O ile Pascha żydowska obchodzona była wówczas w okresie od 21 marca do 18 kwietnia (Żydzi świętowali Paschę zawsze 14 nisana, ale dzień ten w stosunku do kalendarza juliańskiego przesuwał się), świętowanie Wielkanocy przez chrześcijan wyznaczone było na okres od 22 marca do 25 kwietnia.
Głównym wymogiem w określeniu daty było to, by nie zbiegła się ona ze świętem żydowskim. Drugim wymogiem, również związanym z wyliczaniem Paschy w kalendarzu żydowskim, było to, by Wielkanoc obchodzona była w niedzielę po pierwszej pełni księżyca po równonocy wiosennej. Ustanowione wówczas zasady wyliczania Paschy są skrupulatnie wypełniane w prawosławiu do dziś.
Chrześcijanie nieprawosławni świętują jednak Wielkanoc w innym terminie. Niekiedy obchodzą ją razem z Żydami (u nich może być obchodzona w różne dni tygodnia), nawet wcześniej. Stało się tak dlatego, że w 1582 roku zreformowano kalendarz juliański (ten nowy nazwano kalendarzem gregoriańskim, od imienia papieża reformatora). Reformy kalendarzowe Grzegorza XIII uwzględniły jedynie drugi wymóg (po pierwszej pełni po równonocy wiosennej), naruszając zarazem pierwszy.
Gennadij Mogilewcew w artykule o reformie gregoriańskiej pisze: Kalendarzowa komisja Grzegorza XIII jako powód do reformy wykorzystała tak zwaną kwestię przesunięcia wiosennego święta Zmartwychwstania Pańskiego po orbicie zwrotnikowej. Rzecz w tym, że rok juliański niewiele, bo o 11 minut i 14 sekund, jest dłuższy od zwrotnikowego. Jak wiadomo rok zwrotnikowy to czas, którego potrzebuje Słońce, aby „wykonać” pełny obrót dookoła Ziemi, czyli od dnia wiosennego zrównania dnia z nocą do miejsca wyjścia. Ruch Słońca wokół Ziemi jest oczywiście tylko pozorny. Wiadomo, że wszystko dzieje się odwrotnie: nie Słońce obraca się dookoła Ziemi, a Ziemia obraca się dookoła Słońca. Znaczy to, że rok zwrotnikowy nie jest realnym okresem czasu, w ciągu którego Ziemia dokonuje pełnego obrotu dookoła Słońca, a jest czasem umownym. Rok zwrotnikowy ma bezpośredni stosunek do okresowych zmian klimatycznych na Ziemi. Trwa 365 dni, 5 godzin, 48 minut i 46 sekund i to właśnie on określa zjawiska przyrodnicze na naszej planecie, takie jak wzrost i wegetacja roślin. Średni rok juliański ma zaś 365 dni i 6 godzin. Różnica pomiędzy rokiem juliańskim i zwrotnikowym wynosi 11 minut i 14 sekund. Ten niewielki czas gromadzi się stopniowo i przez 128 lat powstaje różnica dobowa. Dlatego w systemie kalendarza juliańskiego wszystkie ważniejsze astronomiczne punkty, które określają zjawiska takie jak równonoc wiosenna i przesilenie jesienne, przechodzą na wcześniejsze daty. Na przykład od czasu soboru nicejskiego z 325 r. do epoki reformy w 1582 r. wiosenne zrównanie dnia z nocą przesunięte zostało z 21 marca na 11 marca. W starożytnych tablicach paschalnych, które zostały przyjęte przez sobór w Nicei, granicę równonocy pozostawiono na starym miejscu, tj. 21 marca. Dlatego Wielkanoc, idąc od równonocy do wiosennego święta, mogłaby zostać świętem letnim, a potem jesiennym itd. Doszłoby do tego nieprędko, jednak władze Kościoła rzymskokatolickiego dostrzegły tu naruszenie kanonów soboru nicejskiego, co w samej rzeczy nie miało miejsca.
Doradcy papieża Grzegorza XIII zaproponowali wyrzucić 10 kolejnych dni października 1582 r. W ten sposób po czwartku 4 października następował piątek 15 października. Kosztem tej operacji, wiosenne zrównanie dnia z nocą znów przypadałoby 21 marca. Natomiast, aby już zawsze Wielkanoc przypadała na wiosnę, postanowiono w czterechsetletnim okresie liczbę lat przestępnych zmniejszyć o trzy. To znaczy zrobić ich nie sto, jak w kalendarzu Juliusza Cezara, a 97. Zwykłymi latami postanowiono uczynić te setne lata, które nie są podzielne przez 400. W pierwszym gregoriańskim czterechsetletnim okresie takimi latami były rok 1700, 1800 i 1900.

Niestety, reforma Grzegorza naruszyła zakazy obchodzenia Święta Wielkiej Nocy razem z żydowską Paschą. Aż trzy razy na 19 lat Wielkanoc według nowej paschalii rzymskiej jest obchodzona wcześniej niż Pascha żydowska (a tylko sześć razem z prawosławną). Komisja kalendarzowa dopuściła i inny błąd. Długość roku została błędnie wyliczona i nie jest równa długości roku zwrotnikowego, w ten sposób nie osiągając postawionego przed reformą celu. Równonoc, jak i dzień obchodzenia Wielkanocy, w dalszym ciągu, chociaż znacznie mniej, będzie się przesuwała.

ASTRONOMICZNE POJĘCIA ROKU I ICH ZWIĄZEK Z KALENDARZEM I PASCHALIĄ
Na szkolnych zajęciach z fizyki czy astronomii powtarza się, że rok to całkowity czas obiegu Ziemi dookoła Słońca. Mówi się, że np. od jednego wiosennego zrównania dnia z nocą do następnego Ziemia okrąża Słońce. W rzeczywistości jednak tak nie jest. W astronomii mają one własne nazwy. Jeden z tych okresów nazwany jest rokiem zwrotnikowym (tropicznym), drugi syderycznym (gwiezdnym). Dokładniej ilustrują to rysunki.
Niestety, jak widzimy, reforma papieża Grzegorza nie doprowadziła do tego, by rok w zreformowanym kalendarzu równy był okresowi roku zwrotnikowego (rok w kalendarzu gregoriańskim jest dłuższy od roku zwrotnikowego o 38 sekund). Naruszyła za to nicejską zasadę o świętowaniu Paschy.
Ba, z biegiem czasu nastąpi nawet naruszenie samej zasady paschalii papieża Grzegorza, przyjętej w Kościele zachodnim, gdyż w tym kalendarzu, jak się okazało, nie da się powiązać na zawsze równonocy z fazami księżyca – co było także celem wspomnianej reformy. Za czasów Juliusza Cezara astronomowie dokładnie znali okresy wspomnianych zjawisk astronomicznych, ale dla uproszczenia wyliczeń (uproszczenia siatki) w kalendarzu umownie długość roku przyjęto jako 365 dni i 6 godzin. Rok ten jest również średnią długości roku zwrotnikowego i syderycznego.
Cerkwie prawosławne odniosły się do reformy z 1582 roku negatywnie.
Na soborze konstantynopolitańskim w 1583 roku, na którym obecni byli oprócz patriarchy ekumenicznego Jeremiasza II patriarchowie aleksandryjski i jerozolimski, innowację gregoriańską uznano za sprzeczną z kanonami Kościoła powszechnego. W dokumentach soboru czytamy, że jest to „błądzenie bliskie judaizmowi”. Sobór wezwał do zdecydowanej obrony dotychczasowego porządku kalendarzowego.
Trwało tak aż do 1923 roku, kiedy jedność prawosławnych Kościołów została zachwiana przez nowatorską działalność konstantynopolitańskiego patriarchy Melecjusza IV Mataksakisa (1921-1923). Nowy styl, który nazwano kalendarzem nowojuliańskim, dotyczył tylko świąt nieruchomych. Święta ruchome, związane z Wielkanocą, pozostawiono na starym miejscu zgodnie z zasadą pierwszego soboru powszechnego, wyliczając je na podstawie kalendarza juliańskiego. Przyczyniły się do tego niewątpliwie zjawiska towarzyszące świętowaniu Wielkiej Nocy.

CUD ŚWIĘTEGO OGNIA
Co roku w Wielką Sobotę (prawosławną) w świątyni Zmartwychwstania Pańskiego na Grobie Pańskim, który obudowano kuwuklią – kapliczką – w cudowny sposób zstępuje Święty Ogień, który początkowo pojawia się na płycie grobowej, później zapala świece prawosławnego patriarchy, przebywającego w tym czasie w kuwuklii. Następnie, już na zewnątrz, od świec patriarchy zapalane są świece wszystkich uczestniczących w tym wielkim wydarzeniu wiernych (niektóre świece i lampki zapalają się nawet samoczynnie). Co roku w tym dniu zbierają się w świątyni tysiące wiernych, którzy są świadkami tego zadziwiającego po wsze czasy cudu.
Pierwsze wzmianki o zstępowaniu Świętego Ognia na Grobie Pańskim w Jerozolimie pochodzą z IV wieku, z czasów cesarzowej św. Heleny, która odnalazła grób i wybudowała świątynię. Ów cud trwa do dziś. Święta Ziemia była jednak terenem burzliwych wydarzeń, wojen i różnych panowań. Źródła historyczne świadczą o ciekawych wydarzeniach towarzyszących cudowi Ognia w Wielką Sobotę.
W lipcu 1099 roku Krzyżowcy odbili z rąk niewiernych Jerozolimę. Jak pisze Steven Runciman, historyk angielski, nie zastali tam prawosławnego patriarchy Symeona, który przebywał na Cyprze (właściwie już wtedy zmarł) i postanawili na to miejsce wyznaczyć z własnego grona łacińskiego biskupa. Został nim Arnold z Choques, a jego działalność polegała przede wszystkim na usuwaniu kaplic niełacińskich ze świątyni Grobu Pańskiego. Runciman pisze: Daimbert z Pizy, który po kilku miesiącach zastąpił Arnolda, posunął się jeszcze dalej. Starał się zachować świątynię Grobu Pańskiego wyłącznie dla nabożeństw łacińskich i usunął wszystkich miejscowych chrześcijan, także wyznawców ortodoksji, z ich kościołów w Jerozolimie i najbliższej okolicy. Poza tym uraził wschodnie poczucie przystojności, wprowadzając kanoniczki do posług przy Grobie Świętym. Bóg ukarał bezprawie, odmawiając dokonania dorocznego cudu ognia w Wielką Sobotę 1101 roku, dopóki wschodni wyznawcy nie zostali zaproszeni do udziału w nabożeństwie. Król Baldwin I postarał się, by miejscowi chrześcijanie odzyskali dawne prawa.
W czasie niewoli tureckiej w 1579 roku Ormianie postanowili nie dopuścić prawosławnych do otrzymania przez nich Świętego Ognia. W tym celu przekupili tureckie władze miasta, by nie wpuściły prawosławnych do Bazyliki Grobu Świętego w Wielką Sobotę.
Prawosławni, upokorzeni, pozostali z prawosławnym patriarchą Sofroniuszem IV na dziedzińcu świątyni, przed zamkniętymi drzwiami. Bóg jednak sprawił, że Święty Ogień zstąpił w cudowny sposób nie w Grobie Pańskim, a z kolumny przy drzwiach wejściowych, pozostawiając na niej charakterystyczny znak w postaci rozszczepienia.
Trzy lata później, w 1582 roku, Kościół zachodni po wprowadzeniu reformy zaczyna świętować Wielkanoc w inny niż prawosławni dzień, Święty Ogień zstępuje jednak tylko w czasie świąt przez nich obchodzonych. Być może dlatego cud Świętego Ognia długo był przez media zachodnie objęty zmową tajemnicy, a w Kościele rzymskokatolickim w Wielką Sobotę wprowadzono obrzęd święcenia ognia. Czy nie jest to argument, by zachowywać paschalię z czasów pierwszego soboru powszechnego? Czy wydarzenie to nie utwierdza nas w naszej prawosławnej wierze?

STARY CZY NOWY STYL?
Często słyszę pytania: Dlaczego nie wprowadzamy nowego stylu, przecież mamy z tego powodu wiele niedogodności? Dzieci mają trudności w szkole, a dorośli w pracy. Żyjemy w kraju, gdzie liczebnie dominują rzymscy katolicy. Dlaczego nie świętujemy z naszymi sąsiadami? Jeśli już się zgadzamy ze świętowaniem Paschy według starego stylu, mając świadomość, iż zmiana narusza nasze kanony, to dlaczego świąt nieruchomych, takich jak Boże Narodzenie, nie świętujemy z naszymi braćmi katolikami i protestantami? Dlaczego niektóre lokalne Kościoły prawosławne tak uczyniły, a my do tej pory nie?
Ale czy nie należy spojrzeć na to inaczej? Czy nie możemy się cieszyć, że wytrwaliśmy w naszej prawdziwej wierze, chroniąc jej tradycję do dziś? Czy Bóg nas za to nie wynagrodził, dając co roku cud ognia? Czy cokolwiek się dzieje bez woli Bożej? Odpowiedź powinien dać każdy sam.
Obchodząc nasze święta nieruchome według nowego stylu, a ruchome wyliczając według starej paschalii nicejskiej, nie naruszamy oczywiście dogmatów Kościoła, jednak wprowadzamy do życia dwa style. Wyliczenie daty świętowania dnia Wielkiej Nocy jest ściśle związane z kalendarzem juliańskim. Gdybyśmy ją wyliczali na podstawie kalendarza gregoriańskiego, świętowalibyśmy razem lub nawet przed świętem żydowskim, naruszając w ten sposób kanony.
Korzystanie z dwóch kalendarzy przez niektóre Kościoły prawosławne już naruszyło harmonię kalendarza liturgicznego, skracając o 13 dni post przed świętem apostołów Piotra i Pawła. W niektórych latach sprowadza się on zaledwie do kilku dni. Z biegiem czasu nastąpi również i takie zjawisko, że nie będzie go wcale.
Argument mówiący, iż trzymając się kalendarza juliańskiego będziemy świętować Wielkanoc zimą, a Boże Narodzenie latem (był to zresztą argument komisji papieża Grzegorza XIII) jest również bezpodstawny. Czyż święta te są przywiązane do pór roku? Zresztą stanie się to powoli, w ciągu kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy lat. Jeśli jednak użyjemy dwóch stylów (zachowując paschalię, a inne święta obchodząc według nowego stylu), pojawi się inna anomalia: w końcu nie tylko zniknie post Piotrowy, ale Wielkanoc i Boże Narodzenie wypadną w jeden dzień.
Możemy zatem dziękować Bogu i naszym przodkom, którzy w wielkich trudnościach mogli zachować stary styl. Postarajmy się go zachować i my.

http://www.przegladprawoslawny.pl/articles.php?id_n=549&id=8

Reklamy
Categories: CERKIEW, COŚ POŻYTECZNEGO, PRAWOSŁAWIE DZIŚ, TRADYCJE PRAWOSŁAWIA | 1 komentarz

Zobacz wpisy

One thought on “O kalendarzu w Cerkwi

  1. Kalendarz Juliański zachowuje dla nas święty wymiar czasu

    Diakon Władimir Wasilik o 430 rocznicy przejścia cerkwi zachodniej na kalendarz gregoriański ….
    W październiku 2012 roku mija 430 lat od dnia wprowadzenia kalendarza gregoriańskiego. Dany kalendarz został wprowadzony przez papieża Grzegorza XIII w państwach katolickich 4 października 1582 roku zamiast kalendarza juliańskiego: następnego dnia po czwartku 4 października u katolików nastał piątek 15 października.
    Poprosiliśmy znanego teologa profesora filologii docenta Sankt Petersburskiego Państwowego Uniwersytetu diakona Władimira Wasilika o wypowiedzenie własnej opinii o znaczeniu tego wydarzenia dla chrześcijańskiego świata i o tym, dlaczego osoba prawosławna powinna twardo trzymać się kalendarza juliańskiego.

    Wprowadzenie przez papieża Grzegorza XIII kalendarza, który otrzymał jego imię, początkowo spowodowało w Europie wielki szok. Komuś może się to wydać dziwne lecz na początku nie tylko prawosławie ale i protestantyzm wystąpił przeciw kalendarzowi gregoriańskiemu uważając go papieski wymysł, potrzebną do rozpowszechnienia papizmu w całej Europie i na całym świecie. Następnie stopniowo w okresie XVII – XVIII wieków, Europa przeszła na ten kalendarz z racji jego pozornej astronomicznej wygody. Nie trzeba dodawać, że papież Grzegorz nikogo się nie radził, decyzję podjął sam, autorytarnie. Nie tylko bez żadnych konsultacji z ludźmi prawosławnymi, których w tym czasie uważano za schizmatyków ale i także bez opinii Soboru. Ściśle mówiąc, wprowadzenie nowego kalendarza było charakterystyczne dla ducha Kontrreformacji Trydenckiej, dla agresywnego triumfalizmu kościoła rzymsko-katolickiego. (Zauważmy, że to ten sam papież Grzegorz XIII, który ustanowił medale w cześć Nocy św Bartłomieja. )
    Cerkiew Prawosławna nie przyjęła tego kalendarza nie z powodu wojowniczego antyłacinizmu ale dlatego, że nie odpowiada on jego celom, w części dla świętowania Paschy. Dla kalendarza narusza się wiele wymogów, w tym także ten, według którego data prawosławnego święta Paschy nie może wypadać razem z Paschą żydowską jak również nie może być przed nią. Na pierwszym Soborze Powszechnym wyraźnie zakazano świętowania Paschy razem z żydami, jak i przed żydowską paschą. Ustanowiono świętowanie Paschy na pierwszą pełnię księżyca po równonocy wiosennej. I chociaż kalendarz juliański może być niedoskonały dla spraw cywilnych, to dla spraw cerkiewnych pasuje idealnie.
    http://cerkiewnykalendarz.blogspot.com/2012/12/kalendarz-julianski-zachowuje-dla-nas.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: